Zgoda na znieczulenie w okresie porodu plus darowizna

Marek Koenner17 września 20135 komentarzy

To, co zdarzyło się – w ocenie pacjentów Szpitala Św. Zofii w Warszawie – wymaga komentarza również od strony prawnej (pisała o tym zdarzeniu Gazeta Wyborcza). Łączą się tutaj dwa wątki: funkcjonowania procedur medycznych w samym podmiocie leczniczym oraz finansowania świadczeń ze środków publicznych.

Mianowicie, jak wynika z relacji rodziców dziecka w czasie porodu (nie znamy bowiem wersji personelu medycznego Szpitala), położna odbierała od matki, która odczuwała już bóle porodowe, zgodę na znieczulenie zewnątrzoponowe oraz oświadczenie o darowiźnie na rzecz szpitalnej fundacji.

Oczywiście cały okres porodu stanowi sytuację stresową dla matki, a także dla jej partnera. Tym bardziej konieczne jest dopracowanie się procedur, które pozwolą na poprawne odebranie oświadczeń istotnych z punktu widzenia świadczeniodawcy.

Zacznijmy od kwestii zgody na świadczenie medyczne w postaci wykonania znieczulenia zewnątrzoponowego. Elementem świadomości prawnej każdego lekarza jest już wiedza dotycząca konieczności uzyskania zgody pacjenta na leczenie.

W wypadkach zaś podwyższonego ryzyka niezbędne jest uzyskanie zgody na piśmie.

Niemniej w każdym z tych wypadków zgoda musi być „poinformowana”, czyli poprzedzona uzyskaniem przez pacjenta przystępnej informacji od lekarza.

Doskonale zdaję sobie sprawę, że nie jest to prosta sprawa do przeprowadzenia. Dodatkowym utrudnieniem są wszelkie sytuacje krytyczne.

Jednak poród to akurat taka sytuacja, w której należy uznać, że ze względu na stan zdrowia nie jest możliwe uzyskanie zgody od matki (odczuwającej już silne bóle porodowe). Czyli możliwe jest udzielenie świadczenia bez zgody pacjenta.

Konieczne jest wówczas skonsultowanie leczenia z drugim lekarzem (lub przez pielęgniarkę – z drugą pielęgniarką) i stosowny wpis w dokumentacji medycznej.

Przyjąć też można, że osoba towarzysząca mogłaby zostać potraktowana jako faktyczny opiekun w rozumieniu przepisów ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. W takim wypadku konieczne jest również poinformowanie tej osoby o podjętej metodzie leczenia czy konkretnym zabiegu.

Powyższe działania nie zajęłyby dużo więcej czasu ani starań niż próba uzyskania zgody od cierpiącej matki.

Drugim elementem w opisanej sytuacji było uzyskanie oświadczenia o darowiźnie na rzecz szpitalnej fundacji, dzięki której w ogóle podmiot ma możliwość pokrycia kosztów przeprowadzonego znieczulenia.

Przedstawione zostały odmienne stanowiska NFZ oraz spółki będącej właścicielem Szpitala. Inaczej niż w poprzednio omówionym wątku, uznać tu trzeba rację świadczeniodawcy. Może on w granicach prawa tak konstruować relacje prawne z pacjentami, żeby móc – z jednej strony – zapewnić świadczenia medyczne na oczekiwanym przez nich poziomie, z drugiej zaś strony – świadczenie tych usług musi być dla podmiotu leczniczego opłacalne.

Odnośnie tego oświadczenia nie wchodzą w grę wymogi dotyczące uprzedniego poinformowania i zgody świadomej. Darowiznę będziemy tu oceniali wyłącznie w świetle unormowań kodeksu cywilnego dotyczących oświadczeń woli i samej umowy darowizny.

{ 5 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Lech Wrzesień 18, 2013 o 08:45

A było to rzeczywiście „oświadczenie” o darowiźnie, czy było też połączone z „wydaniem” samej darowizny?

Odpowiedz

m.koenner Wrzesień 18, 2013 o 09:48

Tego nie wiemy z relacji medialnej. Podkreślić trzeba, że mamy – owszem – stanowisko zarządu spółki – właściciela szpitala, ale nie mamy obrazu sytuacji ze strony personelu medycznego. Po stronie pacjenta są duże emocje – być może zrozumiałe, ale one też wpływają na obraz zdarzenia. Trudno mi uwierzyć, żeby szantażowano pacjenta: że jeżeli nie podpisze darowizny, to zastrzyk nie zostanie wykonany – to byłaby poważna sprawa. Ale tak mogło to być odebrane przez pacjentów. Dlatego też – nie mając pełnego opisu – celowo uchylam się od szczegółowej analizy prawnej oświadczenia o darowiźnie. Chociaż oczywiście rozumiem sugestię wynikającą z pytania, a odnoszącą się do przepisów kc umożliwiających odwołanie darowizny – nawet już wykonanej. Pozdrawiam serdecznie

Odpowiedz

Lech Wrzesień 18, 2013 o 09:53

Nie tyle chodziło mi o odwołanie darowizny, co jej nieegzekwowalność, z uwagi na brak formy notarialnej (i stąd pytanie o to, czy było to samo oświadczenie o darowiźnie, niepołączone z wpłatą pieniędzy).

Odpowiedz

m.koenner Wrzesień 18, 2013 o 10:03

Zgadza się. Jeżeli nie była od razu przekazana, to umowa jest nieważna, bo raczej położna z notariuszem nie rozmawiała z pacjentką. A jeżeli kwota darowizny została od razu uiszczona – a tak najczęściej jest w tego typu sytuacjach, że rodzice są przygotowani na różne okoliczności – to darowizna jest ważna. No cóż, ja zwróciłem uwagę na inny aspekt sprawy. Jednak od początku zastrzegam, że nie mając tej wiedzy, trudno to rozstrzygnąć. Pozdrawiam jeszcze raz:)

Odpowiedz

Marian Październik 2, 2013 o 23:21

Zgodę na procedurę medyczną wykonywaną przez lekarza przyjmuje lekarz, który tę prcedurę wykonuje. Darowizna nie była nigdy przekazywana przed, ani w trakcie porodu. Nie była tez warunkiem wykonania procedury.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: