When sorry seems to be the hardest word

Marek Koenner08 grudnia 2019Komentarze (0)

Słowa tej piosenki znamy wszyscy.

No i proszę – Polskie Towarzystwo Komunikacji Medycznej zadało mi kilka pytań, a wśród nich takie:

„Czy powiedzenie przez lekarza słowa „przepraszam” bez innego określania przez niego sprawczości błędu medycznego może być uznane przez polski sąd jako przyznanie się do winy?”

Warto wiedzieć, że w czasach średniowiecza przyznanie się do winy w sprawach karnych było „królową” dowodów („confessio est regina probationum”) – ale od tego czasu sporo się zmieniło. 

We wszelkich postępowaniach sądowych (tak karnych, jak i cywilnych) liczy się całokształt dowodów – nie będzie decydujący ani pojedynczy dokument ani zeznania „kluczowego” świadka, a opinia biegłego wydawana jest w oparciu o cały zebrany już materiał.

Na marginesie dodam: dosyć często ostatnio spotykam się z nagraniami dokonanymi potajemnie przez pacjentów, na których to nagraniach lekarze w bardziej lub mniej zdecydowany sposób przyznają się do winy – to utrudnia obronę, ale też jej nie przekreśla.

Zatem odpowiadając na to pytanie, nie da się uciec od standardowego „to zależy”.

Odpowiedź ta zależy bowiem od dwóch elementów:

  1. momentu i
  2. formy wypowiedzi.

Ad 1. Moment

Co do momentu, to zawsze rekomenduję lekarzowi w ramach obrony, żeby nie przyznawał się do winy nawet w sytuacji, gdy czuje, że jest ona ewidentna.

Stan tzw. obiektywnej prawdy jest obcy prawnikowi procesowemu 😉 Warto zapewniać pacjenta, że cała sytuacja zostanie lub jest już wyjaśniana, że wymaga weryfikacji i sprawdzenia itd. itp.

Tak można robić aż do momentu, gdy naprawdę stwierdzimy, że trudno się wybronić – ten moment następuje (uwaga!) albo pod koniec procesu sądowego albo przed samym zawarciem uzgodnionej już treści ugody (sądowej lub pozasądowej lub przedsądowej).

Ad 2. Forma wypowiedzi ustnej

Oczywiście nic na piśmie.

A co do formy wypowiedzi ustnej – zawsze wskazana jest empatia – nie trzeba od razu przyznawać się do winy, ale  trzeba wyrazić (autentyczne) współczucie. „Pełne” przeprosiny są dopuszczalne z punktu widzenia procesualisty dopiero w momencie, o którym napisałem wyżej.

Następnie odpowiedziałem na kolejne pytanie PTKM.

a. Zatem przyznanie się do błędu przez lekarza po sytuacji zaistnienia błędu na następnej wizycie lub bezpośrednio po może stać się dla sądu orzekającego w sprawie jednoznacznym i mocnym dowodem na winę lekarza, ale konieczne są inne dowody „potwierdzające” to przyznanie się.

b. W przypadku zanegowania przez lekarza jeszcze bardziej istotne będzie, co wynika z pozostałego materiału dowodowego, czyli np. z dokumentacji medycznej.

c. Zamiast „przepraszam” lepiej użyć zwrotów: „Bardzo mi przykro”, albo „Bardzo Pani współczuję” – niż poprzez słowo „przepraszam” sugerować choćby swoją winę.

d. Uparte nieprzyznawanie się do winy może mieć wpływ na wysokość kary, gdyż będzie uznane, w szczególności w postępowaniu karnym, za brak skruchy sprawcy, czyli brak wyrażenia żalu w sytuacji oczywistego już przesądzenia winy lekarza. Natomiast w sprawie cywilnej ma to mniejsze znaczenie, bo nie wpływa na wyrok samo zachowanie się na rozprawie, ale zachowanie się lekarza podczas i po leczeniu. Generalnie ciężar oceny dotyczy bardziej tego, czy lekarz zaopiekował się pacjentem po feralnym zabiegu czy operacji, niż tego, czy się przyznał lub nie do winy (ma to zresztą znaczenie również w sprawach karnych).

W końcu padło jeszcze jedno ważkie pytanie:

Czy samodzielne przyznanie się lekarza pacjentowi do błędu (na następnej wizycie lub bezpośrednio po ) i próba odwrócenia negatywnych skutków błędu może być traktowana jako łagodzące wyrok?

W tym pytaniu zawarte są jednak dwie różne kwestie:

  1. przyznanie się do błędu zaraz na następnej wizycie czy po zdarzeniu – nie jest konieczne dla złagodzenia oceny lekarza (też w tym aspekcie może się mylić przecież, a potem przemyśleć swoje działanie);
  2. próba odwrócenia negatywnych skutków – to natomiast jest bezwzględnym obowiązkiem lekarza; brak udzielenia pomocy może być wręcz kwalifikowane jako odrębny czyn i kwalifikowany łącznie bądź jako okoliczność dodatkowo obciążająca. Ta kwestia ma też duży wpływ na ocenę rozmiaru krzywdy, jakiej doznał pacjent, dokonywaną z kolei w procesie cywilnym.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 537 404 455e-mail: kontakt@kancelaria-koenner.pl

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Wyrażając swoją opinię w powyższym formularzu wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Kancelaria Radcy Prawnego Marek Koenner Twoich danych osobowych w celach ekspozycji treści komentarza zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych wyrażonymi w Polityce Prywatności

Administratorem danych osobowych jest Kancelaria Radcy Prawnego Marek Koenner z siedzibą w Gdyni.

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem kontakt@kancelaria-koenner.pl.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.

Poprzedni wpis: