Dawcy nasienia w Niemczech już nie będą anonimowi

Marek Koenner08 lutego 20132 komentarze

Wczoraj zapadł sensacyjny wyrok Wyższego Sądu Krajowego (OLG) w Hamm (Westfalia, Niemcy), w którym nakazano klinice Novum-Zentrum w Essen kierowanej przez doktora Thomasa Katzorke ujawnienie danych anonimowego dawcy nasienia. Wyrok jest prawomocny.

Jak podaje FAZ (Frankfurter Allgemeine Zeitung), sama pozwana klinika przeprowadziła skutecznie około 100.000 procedur zapłodnienia in vitro korzystając z anonimowego banku.

Pojawiają się już pierwsze komentarze ogłaszające zwycięstwo dobra dziecka nad dowolnością działań podejmowanych przez kliniki leczące niepłodność przy pomocy metody in vitro. Trzeba więc zwrócić uwagę na kilka kwestii, które w mojej ocenie wymagają poważnego przemyślenia.

 

Ponieważ wyrok ten (po zapadłym w Szwecji, gdzie orzeczono alimenty na rzecz dziecka z in vitro) może wskazywać potencjalnie drogę interpretacji w podobnym stanie faktycznym również w Polsce, zacznijmy od strony prawnej.

Podkreślić trzeba, że brak jest jakichkolwiek regulacji w tej kwestii w prawie polskim. Rynek usług leczenia niepłodności metodą in vitro, która rozwiązuje problemy tysięcy osób, jest jednak na tyle rozwinięty, że jakieś reguły należy przyjąć za rozstrzygające w wielu wrażliwych sytuacjach. Do kogo bowiem należy prawo dysponowania materiałem po rozwodzie partnerów, którzy planowali wcześniej wykorzystanie materiału do zabiegu? Kto ma prawo dysponować materiałem dawcy po jego śmierci – i czy w ogóle może?

W takich wypadkach, kiedy nie mamy szczegółowej regulacji, musimy korzystać z analogii do innych przepisów, mając na względzie całokształt problemu. I tak – skoro rzeczywistość, jak to często się zdarza, zdecydowanie wyprzedziła prawo – skorzystać musimy z norm prawa cywilnego. Bo wyłącznie te normy regulują sytuację równoprawnych stron. A zatem kliniki i pacjenta(ów). Czyli również to, że klinika zapewnia anonimowość dawcy nasienia.

 

W jaki inny sposób strony tej umowy mają uregulować swoje stosunki, jak nie na ogólnych zasadach prawa cywilnego, w tym na zasadzie pacta sunt servanda, czyli że umów należy dotrzymywać?

Co więcej – również z prawa cywilnego wynika reguła podwyższonej należytej staranności właściwej profesjonalnemu podmiotowi. I w ten sposób przechodzimy do kwestii medycznych. Lekarz wypełniając swoje obowiązki podlega nie tylko prawu, ale przede wszystkim musi bazować na aktualnej wiedzy medycznej. Ta wiedza pozwala mu na podejmowanie działań leczniczych.

Kto zatem jest winny sytuacji, w której lekarz nie może się czuć bezpieczny wypełniając swoje podstawowe zadania, czyli lecząc chorych na bezpłodność?

 

W mojej ocenie jest tylko jeden podmiot odpowiedzialny: państwo. To obowiązkiem ustawodawcy jest bowiem takie ustalenie reguł działania obywateli, żeby nie byli zaskakiwani. Pewność prawa jest tu kwestią rozstrzygającą. W konsekwencji wszelkie negatywne  skutki o charakterze odszkodowawczym, winno ponieść państwo.

Nie może bowiem żaden obywatel być karany za to, że działał w obszarze całkowicie niepewnym – w prawnej próżni. Czy zarzucilibyśmy lekarzowi, że zastosował najnowszą metodę leczniczą, jeżeli doprowadziła ona do uratowania życia? A jedynym zarzutem miałby być brak opisanych prawem procedur?

Czyli nie może być karany lekarz, jeżeli działał w zgodzie z najnowszą wiedzą medyczną, którą wykorzystywał dla niesienia ludziom pomocy. A kliniki leczenia niepłodności stosując metodę in vitro przyczyniają się do powstania życia.

I tu dochodzimy do kwestii etycznej. Być może konieczne jest przeformułowanie pojęcia ojca. Zresztą również dotyczy to matki. To podobny problem do adopcji. Komentatorzy w Niemczech zwracają uwagę na problemy emocjonalne dzieci. Ale nikt nie zauważa tego ojca, który to dziecko wychowywał, troszczył się o nie, czyli mówiąc krótko był ojcem. Czy naprawdę biologia ma determinować całkowicie naszą tożsamość? A co z emocjami tego, odważę się powiedzieć, „prawdziwego” ojca?

Jeżeli ustawodawca, przecież demokratycznie legitymowany, zdecyduje się, że nie ma istnieć w ogóle anonimowe dawstwo, to wtedy wszyscy dawcy będą podejmowali decyzję z pełną świadomością konsekwencji prawnych, jak i emocjonalnych.

Nie mogę jednak zgodzić się z rozstrzygnięciem, które oznacza działanie prawa wstecz. A do tego prowadzi wczorajsze orzeczenie Wyższego Sądu Krajowego (OLG) w Hamm.

 

Rodzi ono z jednej strony aż trudne do wyobrażenia skutki w sferze praw alimentacyjnych – zarówno ze strony dzieci wobec ojców, jak i ojców wobec dzieci.

Z drugiej zaś – skutki powstają również dla klinik leczenia niepłodności, w szczególności może to rodzić roszczenia odszkodowawcze kierowane wobec szpitali przez dawców.  Tutaj jednak trzeba pamiętać, że klinika wykonuje wyłącznie nakaz sądu, działa więc pod przymusem.

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Ewa Lipiec 4, 2013 o 16:51

A co z prawem ludzi do wiedzy o własnej tożsamości/pochodzeniu? Czy lekarz wykonując tego typu zabiegi go nie łamie?moim zdaniem to słuszny wyrok – dr Katzorke złamał prawo z założenia uniemożliwiając nowemu obywatelowi dotarcie do informacji o sobie. Umowa o anonimowości w związku z tym, ze łamie to prawo, jest z gruntu nieważna.

Odpowiedz

m.koenner Sierpień 2, 2013 o 10:52

Przepraszam, że dopiero teraz odpowiadam. Oczywiście podtrzymuję swoją opinię. Dr Katzorke nie mógł złamać prawa, które nie istniało w chwili, w której działał. A informacja o rodzicach – a właściwie dawcy(ach), a nie rodzicach – nie jest tożsama z informacją o sobie. Jakkolwiek od strony moralnej można długo dyskutować, to od strony prawnej, nie ma tu żadnych wątpliwości.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: